Kalendarz

  • Home
  • Kalendarz
  • Z doświadczeń uczestnika sesji REST – Małgorzata

Z doświadczeń uczestnika sesji REST – Małgorzata

Sesje w stanie theta, to coś, o czym wcześniej nie słyszałam. Kiedy jednak trafiłam na stronę Helena Książek zdecydowałam się skorzystać z oferty i umówiłam się na sesje. Nie miałam żadnych poważniejszych dolegliwości, ale coś mnie tam ciągnęło.

Chciałam zrobić coś dla siebie. Pierwsza sesja była dla mnie wielką niewiadomą, nie wiedziałam jak to będzie wyglądać, co się będzie ze mną działo, co mam robić itd. Obawiałam się, czy uda się mnie wprowadzić w stan theta.

Okazało się, że już po chwili zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Było mi niezwykle przyjemnie, błogo, miło, spokojnie.

Przez większość czasu kołysałam się na boki – taką miałam potrzebę. Zauważyłam, że „wyłączyło” mi się myślenie… Myśli tylko przelatywały przez głowę, nie zatrzymując się, to takie dziwne uczucie, ale relaksujące. Na następnych sesjach zaczęłam się więcej ruszać, miałam ogromną potrzebę gimnastykowania się – skłony, skręty itp.

Czułam jakby łaskotanie. Przeważnie w okolicy kręgosłupa, ale też w dłoniach, kolanach. To łaskotanie wskazywało na miejsce, które mam rozciągnąć, wygiąć. Z czasem zaczęłam wykonywać piruety. Zauważyłam, że po nich głębiej wchodziłam w stan theta. W czasie obracania się miałam zawsze te same wizje: jestem na pięknej łące, pełnej maków i chabrów, razem z mężem i dziećmi, wszyscy trzymamy się za ręce i jesteśmy szczęśliwi.

Od około 6 sesji nie potrzebowałam już tak dużo wyginania się. Częściej się kręciłam, kołysałam, głowa spadała raz w lewo, raz w prawo, jakby naderwana… ale zdecydowanie byłam po tym bardziej zmęczona. Być w stanie theta, to jakby być w jakimś transie, ale jednocześnie ma się nad wszystkim kontrolę. Robię co chcę, na co mam ochotę. To stan pewnej błogości, odprężenia.

Byłam na 10 sesjach. Co mi to dało? Przede wszystkim ustąpiły bóle kręgosłupa. Początkowo podchodziłam do tego z niedowierzaniem, ale dzisiaj mogę z ręką na sercu powiedzieć, że te dolegliwości minęły. Było wiele sytuacji, w których kiedyś pojawiłyby się bóle. Teraz ich nie mam.

Ustąpił też ból kolana! (tak byłam przyzwyczajona do tych dolegliwości, że o nich zapomniałam…mówiłam, że właściwie, to nic mi nie jest). I jeszcze jedno, co pojawiło się najszybciej – odczuwam w sobie dodany spokój, równowagę, harmonię.

Mam wrażenie, jakby ktoś wlał do mojego serca balsam łagodzący, który teraz rozpływa się po całym organizmie. Mam w sobie dużo mniej złości, a więcej miłości. Inaczej patrzę na świat. Jest mi z tym dobrze.
Sama Prowadząca, to chodzący ogromny uśmiech! To osoba niezwykle ciepła, otwarta, a przy tym jakże skromna. Emanuje wyjątkową dobrą energią.

Polecam i zachęcam wszystkich na poddanie się takiej terapii.

Ja nie żałuję ani jednej minuty.

Małgosia